Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzyka. Pokaż wszystkie posty

1.5.10

KLIP

Poniżej klip zrobiony przez JacAra, promujący KOSZMAR NA MIARĘ. Miłego oglądania i słuchania!

22.3.10

SĘPY - OSTATNIE EGZEMPLARZE!

Po roku sprzedaży antologii SĘPY, którą napisałem z Jackiem Rostockim, w księgarniach pozostały ostatnie egzemplarze. Chciałbym w tym miejscu podziękować - także w imieniu JacAra - wszystkim, którzy byli z nami, dzielili się opiniami i recenzjami na temat książki i wspierali nas w momentach trudnych. Duże piwo dla Was i garść cukierków.

A poniżej coś dla Sępofanów, ale i dla tych, którzy książki jeszcze nie nabyli, a chcieliby nadrobić zaległosci!

By JacAr:


19.1.10

THE BIG FOUR!

Ktoś z Was się wybiera?

16 czerwca 2010. Warszawa. Lotnisko Bemowo.

Pierwszy raz w historii. Największe gwiazdy trash metalu. Metallica. Slayer, Megadeth, Anthrax.

SONISPHERE FESTIVAL.

Trzymam w drżących łapskach jeszcze gorące bilety. I zamierzam pojechać, choćby nie wiem co. Ból tylko taki, że impreza jest w środę. Ale… Fuck it!

26.11.09

METALLICA - "DEATH MAGNETIC"

Minęło już trochę czasu odkąd Metallica wypuściła na rynek album DEATH MAGNETIC.

Minęło jeszcze więcej czasu odkąd zachwycony songiem THE END OF THE LINE, zasłyszanym na youtubie, tak się nakręciłem, że wałkowałem go niemal bez przerwy przez ładnych kilka tygodni. Płytę dopadłem jak tylko się ukazała i skłamałbym, gdybym powiedział, że nie przypadła mi do gustu (choć THE END OF THE LINE lepiej brzmi w wersji na żywo, którą poznałem jako pierwszą).

Niedawno wróciłem do tego albumu i... co tu dużo gadać, nadal mi się podoba. Po ST. ANGERZE, gdzie wpadł mi w ucho FRANTIC i THE UNNAMED FEELING, a cała reszta była jedynie waleniem w gary dla samego tylko walenia, czekałem z zapartym tchem na kolejny krążek zespołu. I z obawą, że Metallica znowu da ciała. Nie dała, i całe jej szczęście.

Od klimatycznej ballady THE DAY THAT NEVER COMES, poprzez nieco przegięty za sprawą kaczki CYANIDE, a kończąc na trashowym ALL NIGHTMARE LONG i mega mocnym intrumentalu SUICIDE AND REDEMPTION płyta wciąga jak najlepsza powieść. Szkoda tylko, że dla UNFORGIVEN III nie wymyślili innego tytułu. Tu pachnie komerchą. Sam utwór jednak, jak dla mnie, rewelacyjny. Mogące kojarzyć się z poprzednimi częściami utworu intro piorunuje, wokal Hetfielda wciąż mocny i pewny, solówka Hammetta i perka Ulricha zacne. Szkoda, że mało wyraźny jest bas, zresztą nie tylko w tym utworze.

Metallica wreszcie nawiązała do starszych korzeni, choć powiedzieć, że do nich wróciła byłoby chyba nieco na wyrost. Owszem, album zawiera szybkie, wkręcające kawałki, dobrze skonstruowane ballady, niemniej trudno odnieść DEATH MAGNETIC do takiego MASTER OF PUPPETS. Zresztą nie ma co porównywać. Nigdy nie rozumiałem ludzi, oczekujących, że Metallica wróci do grania z lat osiemdziesiątych. Po co miałaby to robić? Chłopaki lubią eksperymentować i za to ich szanuję. Choć nie zawsze to eksperymentowanie dobrze im wychodzi, potrafią się zrehabilitować, czego dowodem jest ich najnowszy album właśnie i choćby ten kawałek (widać, że Jaymz radzi sobie i w solówkach!):


18.10.09

NOTHING...

„Nothing else matters” był chyba pierwszą metalową balladą, która sprawiła, że serducho zabiło mi szybciej. Kiedy jeszcze grałem na gitarze w zespole (rety, jak on się nazywał? Thunderfuckers?), nie było koncertu, na którym nie wybrzdąkałbym chociażby jednej zwrotki.

Poniżej wersja „nothinga” który poznałem dzięki Ewce, mojej znajomej po piórze. Kawałek rozłożył mnie na łopatki pomimo, że nie wykonuje go Metallica.