7.2.12

O "EFEMERYDZIE" NA POWIADAJĄ, ŻE

"Po „Siedlisku” i „Koszmarze na miarę” duet Kyrcz & Cichowlas wciąż pozostaje zaskakujący. Sama technika pisania „na spółkę” była i właściwie wciąż jest w naszym kraju rzeczą niecodzienną. Wprawdzie kolejne duety ujawniają się, lecz większość z nas dalej reaguje z zaskoczeniem na książki podpisane dwoma nazwiskami. „Efemeryda” jest kolejną tego typu pozycją, pokrętnym, syjamskim tworem, misz-maszem wizji i wyobrażeń dwóch osób. Aż dziw, że coś takiego może trzymać się kupy, prawda?

Otóż trzyma się i to całkiem mocno. Artur Gałecki, pilot pasażerskich linii lotniczych, jest, jak stwierdzicie po przeczytaniu ostatnich kart tej powieści, bohaterem niecodziennym, świetnym narzędziem w rękach autorów. Oto mamy światowca pełną gębą, spędzającego długie godziny za sterami podniebnych gigantów, zmęczonego życiem i potrzebującego czułości (zwłaszcza tej w najpierwotniejszej formie) człowieka, który z dnia na dzień odczuwa coraz większy lęk przed czymś, czego nie potrafi określić, spersonifikować. Przez dłuższy czas lęk ten jest nieokreślony, prawie że abstrakcyjny i urojony, a cały jego sens tkwi właśnie w niemożliwości wskazania wywołującego go czynnika. Gałecki widzi rzeczy, których nie ma, między innymi drzwi prowadzące do nieistniejących pomieszczeń; zaczyna bać się, że spowoduje katastrofę lotniczą. Jest to idealny pretekst do „podyskutowania” o tym, że los pasażerów samolotów zależy właśnie od pojedynczych osób, pilotów, takich jak Artur. Pilot też człowiek, może mieć zwidy, lęki, może telepać się w fotelu z przerażenia, prawda?

Cała ta książka jest jak samolot prowadzony przez szaleńca."...

Reszta
TUTAJ

5.2.12

LAJF 10: ZAPOWIEDŹ NADCHODZĄCEJ GROZY

Ostatnio mam w weekendy więcej czasu dla siebie. Mogę pozbierać myśli, spokojnie rozplanować pracę na kolejny tydzień i odpocząć. Nigdy nie uważałem się za pracoholika, choć zdarzało mi się zarzynać, wykonując kilka rzeczy naraz, realizując jednocześnie parę projektów. Chyba jednak trochę się oszukiwałem. Nie potrafię nie pracować. Nie potrafię siedzieć bezczynnie w jednym miejscu, choć gdy jestem w wirze roboty, zdarza mi się o tym marzyć. Taka chyba jest mentalność człowieka. Zapracowany marzy o tym, by nic nie robić, a gdy nie robi nic, myśli tylko o tym, by zająć się czymś sensownym. Mam ten niewątpliwy przywilej czerpać satysfakcję z pracy, jaką wykonuję, niezależnie od tego, czy jest to praca zawodowa, czy hobbystyczna, czyli pisanie książek.

Miesiąc zaczął się nienajgorzej, choć problemy ze zdrowiem wciąż doskwierają. Ale, jak to się mówi, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Oby! Rozpocząłem prace nad nową powieścią i jestem z tego powodu szalenie zadowolony. Pierwszy rozdział już za mną, jeszcze dzisiaj rozpoczynam drugi. To będzie fajna powieść, coś, z czym zawsze chciałem się zmierzyć, czyli połączenie ghost story z klimatami demonologicznymi, z nawiązaniem do mitologii słowiańskiej. Akcja rozgrywać się będzie w małym miasteczku, otoczonym ze wszystkich stron lasami, a bohaterami będą: autor poczytnych romansów, jego wierna żona i prywatny detektyw, potrafiący czytać w myślach, co jest jego największą tajemnicą i zarazem przyczyną sukcesów, jakie odnosi. Mam planach ukończenie tej powieści w sierpniu.

Niebawem powinienem też przekazać konkretniejsze informacje w związku z publikacją mojego nowego zbioru opowiadań. Otrzymuję od Was maile, w których zasypujecie mnie pytaniami odnośnie tej książki, a ja niewiele mogę powiedzieć, oprócz tego, że docelowo ma się w nim znaleźć trzynaście opowiadań, z czego zdecydowana większość to teksty premierowe.

Korespondowałem ostatnimi czasy z Edwardem Lee, który zdradził mi, że wprost nie może doczekać się wizyty na tegorocznym Polconie we Wrocławiu. To będzie mocne uderzenie. Mój cel tej imprezy jest jeden: napić się piwa z autorem wyśmienitego SUKKUBA. Z okazji przyjazdu Lee do Polski, Replika szykuje kolejne jego książki. Najpierw uświadczymy LUDZI Z BAGIEN – bodajże na przełomie marca i kwietnia – a następnie, dokładnie na Polconie, będzie można zdobyć kolejną powieść mistrza hardcore horror, której tytułu jeszcze nie znamy. Zatem byle do sierpnia!

Wyłapałem w sieci ciekawą
recenzję książki MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, jaką napisałem z Mastim i Pocztarem. Tekst to ciekawy a i z paru względów jego lektura dostarczyła mi sporo satysfakcji. Jednym z założeń podczas prac nad książką była chęć sprawienia, by czytelnik poznał i polubił Mastertona. Zatem każdy głos świadczący o tym, że się udało, biorę za dobrą monetę.

20.1.12

LAJF 9: CISZA WIECZORNA

To będzie pierwszy weekend od niepamiętnych czasów, który spędzę sam. Na własne życzenie zresztą. I ledwie się zaczął, a mnie jakoś pusto. Justyna i Hubert pojechali do Iławy, zabierając uśmiechy, rozmowy na każdy temat, wszelaki ruch w mieszkaniu. Teraz jest cisza, chłód, jakoś pusto tak. Tylko stara psinka spogląda na mnie niepewnie i poszczekuje, abym dał jej coś do żarcia, najlepiej parówkę.

A mówiła żona, abym pojechał też, to ja w domu wolałem zostać. Wyśpię się wreszcie porządne, mówiłem, pooglądam filmy, poczytam w spokoju. Jedźcie i bawcie się dobrze. Odpoczniemy trochę od siebie. Tymczasem siedzę przed kompem w głuszy, wertuję strony bez żądnego celu, jaram fajki. I jakoś tak ryja nie ma do kogo otworzyć. Hubcia dzisiaj nie wykąpię, nie obejrzymy razem „Bali’ego” na Mini Mini. Na facebooka wlazłem, ale tylu znajomych się uaktywniło, że zwiałem czym prędzej. Nie jestem dziś dobrym rozmówcą.

Dogrzebałem się do wyśmienitego wywiadu, jaki Mariusz Juszczyk przeprowadził z Garym Braverem dla Horror Online. Autor to niezwykle sympatyczny, a i jakże utalentowany. Jego TUNEL to solidny thriller, wiem, co mówię. O życiu po życiu, widzeniach tunelowych, religii i spiskach. Dla wierzących i niewierzących, polecam wielce. I wywiad, i powieść. Miałem też czas, aby poszperać za recenzjami moich książek. Rzadko to robię, zazwyczaj linki same wpływają, to wrzucam na blog. A teraz sam tak jakoś wygrzebałem kilka opinii. Ktoś mnie znowu nazwał polskim Mastertonem, ktoś inny napisał, że jestem wspaniały, a jeszcze ktoś inny poprzysiągł, że więcej nie sięgnie po moje książki. Nauczyłem się podchodzić z rezerwą do wszelakich recenzji. Nie ekscytować się, nie podniecać, nie dołować. Wyciągam natomiast wnioski, zwłaszcza, kiedy widzę, że recenzent postarał się o napisanie czegoś więcej niż: „Rewelacja” albo „Chłam”. Lubię wiedzieć, co konkretnie się czytelnikom spodobało w danej książce, a co nie. Lubię pracować nad swoim warsztatem, mając na względzie konkretne opinie.

Ostatni tydzień nie należał do najbardziej udanych. Zaczęło się od kłopotów ze zdrowiem, które wciąż się ciągną, z koncentracją też było nie najlepiej. Nic nie czytałem, nic nie pisałem. Rozpoczęcie nowej powieści przełożyłem na początek lutego. Do tego czasu muszę stanąć na nogi, nabrać energii twórczej. I sił. Rozglądam się właśnie za jakimś filmem, który mógłbym wieczorem obejrzeć. Ot, walnąć się do łóżka i odlecieć w inny świat. Ale nic nie mogę znaleźć. Szkoda, że ŁOWCĘ TROLLI obejrzałem kilka dni temu. Takiego filmu teraz potrzebuję – odsysacza mózgu. Nieźle się odprężam przy HARRYM POTTERZE, ale każdą część widziałem już po dwa razy. PARK JURAJSKI obejrzałem razy sto, albo lepiej. POIROT mnie uśpi natychmiast, a WALKING DEAD jeszcze nie pozyskałem. Ja pierdolę.

Chyba pojadę do McDonalds’a. Kiedyś byłem od tego uzależniony, ale mnie żona oduczyła. Żresz ciągle te szczurze mięso, mawiała. Teraz jej nie ma, więc chyba pojadę. Trzy czisy, frytki i cola, a potem jakiś film. Ja jebię, i pomyśleć, że wracają dopiero w niedzielę…

13.1.12

SUPERPAKIET

Zachęcam do zapoznania się z ofertą księgarni ZwB, a w szczególności z superpakietem zawierającym aż trzy powieści: DALLAS '63 Stephena Kinga, KRZYWA SWEETMANA Grahama Mastertona i EFEMERYDA napisana przez Kazka i przeze mnie. Dla zainteresowanych - fragment tej ostatniej można przeczytać na WP.

2.1.12

NOWY GRABARZ POLSKI JUŻ W SIECI!

Witam wszystkich w Nowym Roku! Mam nadzieję, że święta upłynęły Wam pomyślnie. I że przeżarliście się każdą możliwą potrawą wigilijną.

W sieci jest już dostępny nowy numer Grabarza Polskiego, a w nim między innymi dwa wywiady. Jednego udzieliłem (wraz z Mastim i Pocztarem rozmawiamy o książce MASTERTON...), a drugi przeprowadziłem (z autorem wydanej niedawno powieści ZŁY WPŁYW, czyli z Ramseyem Campbellem). Niech Wam lektura straszną będzie!

26.12.11

LAJF 8: PODSUMOWANIE

Od kilku dni siedzę w rodzinnych stronach Justyny i odpoczywam, ile się da, korzystając z dobrodziejstw małego miasteczka. Święta już za nami, Sylwester niebawem. Zamierzam popić, pobawić się w gronie bliskich i maksymalnie skacowany rozpocząć Nowy Rok. W Iławie zaliczyłem już kilka partyjek na automatach, dostałem mandat za przekroczenie prędkości, a jednym z prezentów, jakie zgarnąłem, to GTA IV, w którą gram wieczorami pasjami. Praktycznie nie zaglądam do Internetu, z czym jako człowiek uzależniony od sieci z jednej strony czuję się nieswojo, a z drugiej jestem diabelnie zadowolony, bo nikt nie stoi mi nad głową i nie zrzędzi, że zbyt dużo czasu spędzam przed komputerem. Do końca roku nie zamierzam również nic napisać - urlop. Ciężko jest, bo po głowie walają się nowe pomysły, ale, jak to się mówi, co się odwlecze to nie uciecze, hm?

Rok 2011 zaliczam do bardzo udanych. Hubert pięknie się rozwija, praca sprawia masę satysfakcji, z żoną kłócę się tylko czasami, a i twórczo również rok był obfity. Ukazała się EFEMERYDA, napisana do spółki z Kazkiem Kyrczem, później przyszedł czas na SZÓSTĄ ERĘ, moją pierwszą indywidualną powieść, a na koniec roku ukazała się pozycja biograficzno-beletrystyczna MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, jaką napisałem wraz z Piotrem Pocztarkiem i Grahamem Mastertonem. Mogę śmiało, rzec, że w roku 2011 stworzyłem, bądź współ(s)tworzyłem najlepsze rzeczy sygnowane moim nazwiskiem.

Plany pisarskie na rok 2012 to poniekąd znak zapytania równieź i dla mnie. Kończę przygotowywać nowy zbiór opowiadań, a gdzieś w połowie stycznia planuję rozpocząć prace nad kolejną powieścią, co potrwa pewnie z pół roku. Tytuł roboczy pierwszej pozycji brzmi GROBY ŻYWYCH, natomiast powieść nie ma nawet roboczego, ale za to mam zarysowany wstępny konspekt. Jednym z noworocznych postanowień, jakie sobie ustaliłem, jest przyhamowanie jeśli chodzi o pracę twórczą. Wydawanie trzech książek rocznie jest dobre, kiedy człowiek jest kawalerem bez żadnych zobowiązań. Nie jestem w stanie pisać tak intensywnie, jak jeszcze rok temu. Myślę, że jedna, masymalnie dwie książki w roku - ale jakie! - będą w sam raz.

Dziękuję Wam za wszystkie maile, w których dzielicie się opiniami dotyczącymi moich książek. Są niezwykle budujące. Dzięki również za życzenia noworoczne. W tymże miejscu chciałbym i ja życzyć Wam wszystkiego, co najlepsze na Nowy Rok. Zdrowia, bo to najistotniejsze, wszelkiej pomyślności i całej masy doskonałych książek, po których lekturze dreszczy przerażenia nie będzie końca!

Do usłyszenia w roku 2012!

20.12.11

17.12.11

WYWIAD DLA COOLTURKI

Wydał ponad 100 powieści – ponad 2 miliony egzemplarzy jego książek trafiły na półki polskich czytelników. Od lat 90., kiedy to do naszych rąk trafił horror “Manitou”, cieszy się w Polsce niesłabnącą popularnością. Graham Masterton – jeden z najbardziej popularnych autorów grozy, odwiedził niedawno Warszawę i Kraków przy okazji wydania jego biografii. O tej właśnie książce, Mastertonie i nie tylko, rozmawiała Magda Zaporowska z Robertem Cichowlsem – współautorem biografii, a także wiernym czytelnikiem i bliskim przyjacielem Mastertona.

O książce wspominałeś już dawno, wraz z Piotrem Pocztarkiem pracowałeś nad nią od kilku lat i udało się, oto czytelnicy do rąk dostali biografię o zachęcającym tytule: “Masterton. Opowiadania. Twarzą twarz z pisarzem” – czy ta książka faktycznie była potrzebna?

Masterton jest w Polsce bardzo popularny, bardziej niż gdziekolwiek indziej, jest autorem ponad 100 książek, a większość z nich ukazała się w kraju nad Wisłą, w dodatku stały się niesłychanie poczytne. Mimo to, jedyną biografią poświęconą temu autorowi jest wydana dawno temu pozycja pt. „Świat Mastertona” Matta Williamsa i Raya Clarka, która jednak do najbardziej rozbudowanych nie należy. Nasza książka jest zdecydowanie większa objętościowo, bogatsza opisowo. Ma na celu przybliżyć czytelnikom sylwetkę autora, jego twórczość, życie prywatne itd. Wzbogacona została również tekstami nigdy na polskim rynku niepublikowanymi, jak chociażby oryginalnym zakończeniem powieści „Manitou”, czy opowiadaniami. Sądzę, że „Masterton…” to rzecz zarówno dla fanów pisarza jak i osób, które wahają się, czy sięgnąć po książki Brytyjczyka.

Reszta TUTAJ

12.12.11

GRANICE.PL O "SZÓSTEJ ERZE"

"Szósta era Roberta Cichowlasa jest zapowiedzią nowej jakości polskiego horroru, a o autorze jeszcze nie raz zapewne usłyszymy. Pod warunkiem, oczywiście, że przeżyjemy wizytę krwawych azteckich bóstw, które wróciły na Ziemię i są żądne ofiar.

Inwazja zaczyna się z pozoru niewinnie - ot, nastolatek, chcąc uniknąć odpowiedzi na pytanie nauczyciela, Dawida Galińskiego, rozpoczyna swoje show. Tyle tylko, że nastolatki zazwyczaj nie cytują dawnych pieśni, nie mają możliwości zmiany koloru oczu, a ze strachu nie wbijają sobie paznokci w dłonie aż do krwi. I nawet osoba tak sceptycznie nastawiona do teorii o opanowaniu przez COŚ ciała ucznia, jak partnerka Dawida - Kasia, musi przyznać, że kolejne wydarzenia budzą nie tylko niepokój, ale i przerażenie."...

Reszta TUTAJ

8.12.11

O KSIĄŻCE "MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM" W ONTV

Na jutjiuba trafiło właśnie moje wystąpienie w telewizji ONTV, gdzie opowiadałem o książce MASTERTON... Wysłałem linka do Piotra Pocztarka. Odpisał: "Wprawdzie nie wiem, co masz na twarzy, ale wyszło bardzo fajnie!". Odpisałem mu, że to są, kurwa, wąsy. Taka ciekawostka.